Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leanne Weiss. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leanne Weiss. Pokaż wszystkie posty

20.07.2018

Od Leanne CD Falfanna

   Ostatnie co usłyszałam, to głos Falfanna, wołającego moje imię. Stwór ciągnął mnie za rękę, otoczony czarnym pyłem, przypominającym cień. Przeleciał przez okno, a ja uderzyłam przy tym w ścianę. Pojawiły mi się mroczki przed oczami, jednak blask słońca utrzymał mnie przytomną. Z mojej dłoni poleciała fala mrozu, która osłabiła potwora. Puścił mnie i upadłam na ziemię. Natychmiast wstałam, żeby zobaczyć i zaatakować oprawcę, jednak zobaczyłam tylko znikający cień.
   Zaraz potem przybiegł Falfann. Potwora ani śladu.
- Wszystko w porządku? - Podał mi rękę, ale wstałam o własnych siłach.
- Taa, widziałeś może, co to było? - Zaczęłam rozmasowywać kark.
- Nie, jedynie cień. Uciekł?
   Pokiwałam głową. Nie sądziłam, że na takim zadupiu znajdzie się jakikolwiek potwór. Może ewentualnie chochlik, ale nie ogromny cień, który atakuje ludzi. Zastanawiało mnie, jakim cudem nie było o tej żadnej wzmianki w mieście, a mieszkańcy zachowywali się, jakby nic się nie działo.
- Mam pomysł! - Krzyknął nagle Falfann, wyrywając mnie z zamyśleń. Spojrzałam na niego pytająco. - Poszukajmy czegoś na tablicy ogłoszeniowej.
- Ech, ludzie raczej posłaliby po wybrańców, niż ogłaszali problem na tablicy. Ale możemy spróbować.
   Ruszyłam za towarzyszem, tym razem zastanawiając się, jaki to potwór. Podejrzewałam strzygę lub marę, lecz nadal nie miałam wystarczających dowodów, by być pewna co do gatunku.
   Po drodze do tablicy nikogo nie spotkaliśmy. Wokół niej również nie było żywej duszy. Mimo to szybko przeglądaliśmy zgłoszenia, na przemian obserwując teren.
   Westchnęliśmy głęboko, kiedy zauważyliśmy pierwszych przechodniów pojawiających się na chodniku. Wszystko wprawiało mnie w niemiłe bóle brzucha i ciągły stan niepokoju. Dodatkowo czułam w ręce nieprzerwany skurcz. W tej, za którą złapał potwór.
   Falfann się nie śpieszył. Przeglądał te kilkanaście ogłoszeń, rozpatrując każde po kolei, jak detektyw, który szuka śladów.
- Mara albo strzyga. - Podsunęłam mu moje wnioski. - Musi być nowa, skoro nikt o niej nie wiedział. Za to nurtuje mnie ten magazyn. To przecież tam zostawiono nasze bronie. - Chodziłam w kółko i ciągnęłam przemowę - Winny może być dostawca, który wycofał się właśnie tu, oddając tę fuchę nam - dzieciakom z akademii. Nieprofesjonalne zachowanie musi mieć jakieś usprawiedliwienie. - Zerknęłam na niego przy ostatnim zdaniu, czekając na odpowiedź.

< Falfann? Możesz teraz się wykazać, ale zacznij od końca xD >

19.06.2018

Od Leanne CD. Falfann

   Siedziałam na przednim siedzeniu, opierając głowę o szybę. Atmosfera, którą stworzył ten Falfann była coraz bardziej napięta. Może i na początku się zarumieniłam, ale uczucia przeszły w rozdrażnienie. Przez to całą drogę spędziliśmy w ciszy. Jeśli ciszą można nazwać chargot silnika.
   Po dojechaniu do Cartelline i wyjściu z auta, Smith oświadczył, że pojedzie zaparkować w cieniu. Wysadził nas dosłownie przy magazynie, gdzie zostały materiały.
   Poprawiłam swoją pokrowiec z kataną na plecach. Bez niej nigdzie się nie ruszam, nawet do takiego miasta, jak Cartelline. Widziałam, że Falfann również ma broń.
- To jak, idziemy? - Zaczął mój towarzysz, wskazując palcem na magazyn. Pokręciłam przecząco głową.
- Mam tu coś do załatwienia. Niedaleko jest sklep z ziołami, muszę tam coś kupić. Czekasz tu czy idziesz ze mną? - Skrzyżowałam ręce.
- Mogę iść. - Powiedział i ruszyliśmy. - Tylko pamiętaj, że zabronione jest tworzenie własnych mikstur w akademii.
- Taa. To tylko zioła - rumianek, skrzyp i inne bzdety.
   Sklep z ziołami był niedaleko. Znałam Cartelline, bowiem często, odkąd dołączyłam do akademii, wybierałam się do tego miasta na zwiedzanie. Tu nie pałętali się uczniowie, którzy w każdej chwili próbowali do ciebie zagadać. Cartelline było miastem starszych ludzi. Wieśniaki uprawiali tu pola i rzadko mieli pieniądze na utrzymanie dzieci. A handlarze byli w ciągłej podróży, więc jak tu spłodzić potomstwo?
   Mój cel znajdował się obok pokaźnej fontanny w centrum miasta. Otaczały ją kamienice z różnymi restauracjami i sklepikami. Widziałam, jak Falfann rozglądał się naokoło, podziwiając ilość sklepów.
- Hah, pierwszy raz w Cartelline? - Spytałam. Pokiwał głową.
- Często tu bywasz? - Widząc, że w końcu się odezwałam, postanowił kontynuować rozmowę.
- Dość często. Tu nie muszę słuchać pieprzenia innych uczniów. O magii i ich broniach, przechwalankach.
   Falfann westchnął. Potem próbował jeszcze coś powiedzieć, ale dotarliśmy do sklepu i pośpiesznie weszłam do środka. Nie miałam ochoty na rozmowę, tym bardziej, że byłam pewna, że nasze drogi rozejdą się po tym, jak wrócimy z dostawą.
   Oglądałam powoli półki z składnikami. Pierwszy wzięłam krwawnik, potem ostropest, aż w końcu trzymałam w rękach siedem torebek z ziołami. Falfann co chwilę podchodził do mnie, by złapać ewentualne rzeczy, ale wszystko doniosłam do kasy.
- Witam, to będzie sto dwadzieścia pięć. - Powiedział sprzedawca. Falfann popatrzył na mnie wzrokiem mówiącym "ile?!", jednak nie zwróciłam na to uwagi. Tu sprzedawali tylko czyste zioła, hodowane obok magicznej dżungli w Sahnete.
   Dałam gotówkę kasjerowi i wyszliśmy do sklepu. Pierwszym, co przyciągnęło moją uwagę, była wroga cisza. Rozejrzałam się po placu, jednak mój niepokój zaraz rozwiały grupki ludzi przechadzające się po mieście.
    Uśmiechnęłam się lekko, zawiedziona moim zaniepokojeniem.
- Chodźmy już - Rzuciłam lakonicznie.

~~~

   Po dotarciu do magazynu, ta cisza magicznie się pojawiła. Cóż, mogłam się przestać przejmować, przecież już raz się zawiodłam. Jednak teraz nie miałam zamiaru odpuścić. Czułam uczucie wrogiej siły, bijącej z wnętrza budynku.
   Falfann wystawił rękę, by zapukać, jednak szybko zatrzymałam go, łapiąc jego rękę milimetry przed drzwiami. Coś zatrzęsło się w środku i warknęło niczym wściekły pies. Wyjęłam z pokrowca katanę i gestem kazałam zrobić mu to samo.
   Nadal trzymając go za rękę (co na moje nieszczęście bardzo mu się podobało), zaprowadziłam go na tył domu do jedynego okna. Chciałam zobaczyć, z czym mamy do czynienia.
   Wiedząc, że musimy być cicho, namalowałam śniegiem na ziemi napis.
"Jakie masz moce?"
   Chłopak uniósł listek z ziemi, po czym stworzył na ścianie cień przypominający płatek śniegu. Na końcu delikatnie uniósł się nad ziemią. Zrozumiałam. Będzie dobrą pomocą.
   Pokazałam palcem okno. Teraz tylko musimy sprawdzić, co czai się w magazynie.

< Falfann? >
 

15.06.2018

Od Leanne.

   Moje pierwsze dni w akademii nie były specjalnie skomplikowane. Myślałam o lekcjach i nauczycielach, jak typowy uczeń. Typowałam najgorsze przedmioty, które warto odłożyć na bok, by zająć się tymi ważniejszymi. Popołudnie spędzałam w parku, czytając książki. Czasem, za zgodą nauczycieli, brałam konia i jechałam na pola. Rzadko kiedy rozmawiałam z innymi uczniami. Można powiedzieć, że wyrobiłam sobie opinię wrogiej osoby. Cóż, nie przeszkadzało mi to, wręcz się cieszyłam.
   W piątek, pod koniec tygodnia dostałam wezwanie od dyrektorki do jej gabinetu. Nie bałam się, wiedziałam, że niczym nie mogłam zawinić.
- Dobry. - Powitałam ją na wejściu.
- Witaj, Weiss. - Zgasiła wypalonego cygara i wyjęła jakieś papiery z szafki. Dała mi je, gdy tylko usiadłam przy biurku.
   Przejrzałam dokumenty. Liczyłam na coś ciekawszego. Niestety dopatrzyłam się tylko kilku powiadomień o dostawie materiałów dla naszej szkoły - zwykłe pokrowce na broń, trochę ostrzałek i tak dalej, i tak dalej.
- Mhm. I co mam z tym zrobić? - Uniosłam brew.
- Okazało się, że nasz dostawca gdzieś przepadł i dostawa nie dotrze na czas. Nasze rzeczy utknęły w Cartelline. Moją prośbą do ciebie jest odebranie ich z miasta. Posłałabym kogoś innego, ale wiesz jak to jest na początku roku. - Dodała, a ja przytaknęłam z dezaprobatą.
- Kiedy mam to zrobić? - Spytałam, chcąc mieć sprawę z głowy.
- Dziś. Za trzydzieści minut pojedziesz samochodem wraz z Falfannem. Zawiezie was Smith. Jest akurat wolny. Będzie czekał przy zewnętrznej bramie. - Powiedziała, po czym kiwnęła głową na zakończenie konwersacji. Pożegnałam się i wyszłam z gabinetu.
   Falfann? Kojarzyłam go, ale nie zamieniliśmy ze sobą słowa. A Smith? To starszy pan, nie skory do rozmów. Nie powinien mnie irytować. Bałam się o osobowość Falfanna. Miałam nadzieję, że to nie jeden z tych uczniów, który próbuje podlizać się każdemu rówieśnikowi na początku roku.
   Dotarłam do bramy i zobaczyłam samochód, a przy nim chłopaka. Meh, nienawidziłam naszych samochodów. Pociągi były o wiele lepsze, bo jeździły bez szwanku i szybko. Jedynie tory były potrzebne. A taki samochód? Strasznie hałasuje, tak, że nawet w środku nie da się rozmawiać.
   Teraz pozostało mi się tylko przywitać z Falfannem. Podeszłam do auta, a chłopak odwrócił się w moją stronę zaciekawiony.

< Falfann? W pogrubionym tekście jest zdjęcie tych naszych samochodów. :v >

11.06.2018

Jeśli mają cię wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć w tym czasie.

Głos: Ryuko japanese
Imię i nazwisko: Leanne Weiss.
Pseudonim: Lee, Jaszczurka, Królowa Lodu.
Wiek: 17 lat.
Płeć: Kobieta.
Gatunek: Człowiek.
Moce: Władanie lodem.
Zdolności:
♦zamrażanie i odmrażanie rzeczy♦
♦tworzenie dowolnego obiektu z lodu♦
♦maksymalna odporność na zimno♦
♦jej lód jest magiczny, więc nie rozmrozi się nawet w gorącej temperaturze♦
♦jest też bardzo twardy, nie sposób go rozbić♦
♦Lee może zamrozić wodę i dopiero wtedy ją kontroluje, nie włada samą wodą♦
♦tworzenie śniegu♦
♦jeżdżenie na lodowych platformach (Lee tworzy pod sobą lodowy dysk i porusza się dzięki śnieżnemu napędowi z rąk)♦
♦tworzenie lodowej zbroi♦
♦jej lód wpływa na inne moce, osłabiając je do tego stopnia, że Lee prawie wcale nie jest na nie podatna♦
♦lodowy oddech, czyli coś jak zianie lodem z gardła♦
Stopień zaawansowania: II.
Punkty: 25 pkt.
Broń: Zaklęta katana z czarną rękojeścią i ciemnym ostrzem (pokazana na niektórych zdjęciach)
Moce broni: Dzięki magii zamraża miejsce, które zraniła. Po upływie czasu powoli zamrażane jest całe ciało.
Drużyna: Brak.
Orientacja: Hetero.
Partner: Aktualnie nikogo nie szuka, zamierza zdać się na los.
Cytat: Jeśli mają cię wieszać, poproś o szklankę wody. Nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć w tym czasie.
Rodzina: Nie jest wiadome, kim byli jej rodzice. Wie tylko, że zginęli zabici przez wilkołaka, kiedy miała dwa lata. Po ich śmierci zaopiekował się nią jej brat.
Cel: Myśli przede wszystkim o maksymalnym rozwinięciu swoich mocy aż do siódmego stopnia, ale interesuje ją też nauka o istotach nadnaturalnych (przede wszystkim o demonach, smokach i gadopodobnych)

Aparycja: Lee to lekko umięśniona, niska dziewczyna z białymi włosami. Przed trafieniem do akademii miała włosy aż do pasa, lecz potem ścięła je, by nie przeszkadzały w walce. Nie jest chuda, można powiedzieć, że jest w sam raz. Ma silne, długie nogi oraz umięśniony tułów. 
Jej twarz wygląda dość dziecinnie, jak na osiemnaście lat. Pewnie przez to, że ma okrągły kształt. Usta Leanne są pełne, oczy, jak to mówi "w kolorze niebieskiego lodu". 
Leanne nosi czarną bluzkę i specyficzne krótkie spodenki połączone z rajstopami. Nie zmienia stroju do walki, mówi że ten nadaje się do wszystkiego. 
Jej skóra nie ma żadnych blizn, czy znamion. Jej cera jest jasna i nieskazitelna. 
Gesty Lee są bardzo spokojne. W walce nie wpada w szał. Jej ruchy są precyzyjne, uderza tam, gdzie zaplanowała. Jest również bardzo zwinna i szybka, dlatego stawia na ofensywę.
Na plecach nosi czarny pokrowiec na swoją katanę.
Charakter: Leanne jest humorzastą osobą z dużym dystansem do siebie, lecz ma też wielką potrzebę przestrzeni osobistej. Z wiekiem coraz bardziej nie lubi ludzi, możliwe że ma mizantropię. Nie miała żadnych złych przeżyć ani okropnego dzieciństwa (mimo tego, że pochodzi z sierocińca). Po prostu woli przebywać sama lub ze zwierzętami. Z powodu swojej niechęci do ludzkości, często wpada w konflikty. Głupota innych jest tym, co najbardziej ją denerwuje. Wtedy unika danej osoby lub śmieje się z niej poprzez podpuszczanie i zadawanie bezsensownych pytań. W najgorszym przypadku mogą polecieć ostre wiązanki.
Mimo całej tej niechęci do ludzkości, Lee jest osobą, która normalnie z tobą porozmawia, jeżeli nie jesteś zbyt nachalny. Niestety czasami nieświadomie manipuluje ludźmi dla własnych korzyści. Bawi ją jedynie sarkazm i własne żarty. Używa dużo ironii. Toleruje poważne osoby, lecz nie narcystyczne. Czasem może popadać w melancholijny nastrój, ale nie otwiera się przed innymi. Kiedy jest zła, ma tendencję do szydzenia ze wszystkiego.
Jaszczurka niezbyt lubi, gdy się jej rozkazuje. Woli dowodzić, wyznaczać własne ścieżki. Jeżeli uważa, że dana osoba jest w porządku, nigdy nie odmówi jej pomocy. Może odrobi za kogoś pracę domową, pomoże ze sprzątaniem, ale zawsze oczekuje zapłaty. Potrafi długo trzymać żal i odgrywa się na kimś, kto ją skrzywdził. Nie okazuje wielu uczuć - nie uśmiecha się, nie zmienia tonu głosu. Przez to wydaje się niewzruszona, a inni błędnie uważają ją za wrogo nastawioną. Za to zdarza jej się otworzyć za bardzo. Wtedy śmianie się bez powodu to normalność. 
Nie pozwala krzywdzić zwierząt czy roślinności. Jest bardzo duchowa, często woli obserwować niż mówić. Potrafi przez długi czas siedzieć zamyślona. Nie zabija wszystkich napotkanych potworów. Kiedyś, gdy mieszkała jeszcze na wsi obok Wielkiego Lasu, spędzała wolny czas z driadą, która nauczyła ją jak robić różne antidota i porozumiewać się ze zwierzętami. 
Nienawidzi hałasu, ponieważ ma świetny słuch. Lubi siedzieć na świeżym powietrzu - często ćwiczy i chodzi na łąki. Nie przegapi żadnej okazji do przygody. Jest świetna w walce swoją kataną i nie boi się nieznanych jej rzeczy.  
Jest nawet inteligentna, ale ma problem z logicznym myśleniem. Posiada bardzo dobrą pamięć. Zapamiętuje większość przesłuchanych melodii.
Historia: Leanne pochodziła z Roughes i żyła w dużym, uprzemysłowionym mieście razem z bratem. Nie pamięta swoich rodziców. Zginęli, gdy miała dwa latka. Przez całe życie opiekował się nią jej brat - Elias. Był naukowcem, a jego miłość była zimna i niewiele różniła się od nienawiści. Przez całe swoje dzieciństwo Leeanne uczyła się i trenowała. Elias badał wpływy Visu na człowieka, ale w młodości trenował posługiwanie się kataną. Dzięki temu Lee większość czasu spędzała na treningach fizycznych. Oprócz walki kataną, trenowała różne sztuki walki. W wolnym czasie czytała książki, czy spędzała czas ze zwierzętami. Ponury charakter brata sprawił, że dziewczyna nie wyuczyła się odczuwania emocji. Miała dom, jedzenie i zainteresowania. Ludzie nigdy nie byli jej potrzebni.
W wieku trzynastu lat, w zimę, poszła nad jezioro. To miał być zwykły spacer z psem, bowiem jej brat miał dużego wilczura, z którym spędzała czas. Postanowiła wejść z nim na zamrożone. Kiedy weszli na środek, pies szczekając obudził jeszcze nie w pełni hibernującego Wężownika. Od razu zaatakował. Był to stary osobnik, który z łatwością łamał lód pod nogami. Na początku wrzucił do wody Lee. W ostatniej chwili widziała, jak Wężownik rozgryza psa na pół. Kiedy Leanne już traciła przytomność, poczuła narastające zimno. Przechodziło przez całe jej ciało, mroziło krew w żyłach, lecz również otulało ją jak koc. W jednej chwili pod wpływem ujawnienia się mocy, wypłynęła na powierzchnię i zamroziła wężownika grubą warstwą lodu. Potem zapadła ciemność.
Obudziła się w swoim domu. Po oschłym powitaniu przez brata, do pokoju wszedł Gerald Wolff. Okazało się, że akurat odwiedzał Roughes w celach badawczych. Gdy znalazł nieprzytomną dziewczynę, od razu odnalazł jej brata i zajął się Wężownikiem. Musiał zgarnąć miejscowych, by zabili potwora. Leeanne tylko pokryła go warstwą lodu, ale jej moc nie była na tyle silny, by zamrozić również ciało.
Gerald powiedział jej o akademii, w której pracuje i polecił, by dołączyła do niej, gdy skończy szesnaście lat. Dał jej książkę o rozwijaniu mocy, którą zdążył kupić, kiedy dziewczyna kilka godzin leżała nieprzytomna. Wtedy również zauważyła, że jej włosy zmieniły kolor na śnieżnobiały, a oczy stały się bardziej mroźne. Nauczyciel wytłumaczył jej, że to działanie jej mocy, czyli władania lodem.
W ciągu następnych lat Leanne starała się opanować swoją moc. Stała się wzorcem w oczach rówieśników, jednak ta zawsze odpędzała je, chcąc samotności. Elias również bardziej się nią zainteresował. Na szczęście nie na tyle, by zacząć robić na niej testy. Z drugiej strony, nawet jeśliby zaczął, to Leeanne po prostu by go zamroziła.
Od razu, gdy skończyła szesnaście lat, postanowiła dołączyć do akademii. Jednak z powodu problemów zdrowotnych, dołączyła tam jako siedemnastolatka.

W czym jest dobra:
♦Walka bronią.
♦Śpiewanie.
♦Tworzenie mikstur i antidotów.
♦Duchy i demony.
♦Porozumiewanie się ze zwierzętami.
♦Jazda konna.
♦Rozwiązywanie tajemnic.
♦Wytrzymałość psychiczna i fizyczna.
W czym nie jest dobra:
♦Taniec.
♦Kontakty międzyludzkie.
♦Gotowanie.
♦Matematyka.
♦Fizyka.
♦Wyrażanie empatii.
Zainteresowania:
♦Jazda konna.
♦Caulisy, a przede wszystkim Saurusy.
♦Smoki i gady.
♦Niematerialne istoty.
♦Muzyka.
♦Zwierzęta.
♦Książki.
♦Ludzie. (mimo mizantropii i wszelkiej nienawiści lubi pouczyć się o ludzkim umyśle)
Co lubi:
♦Burzę i deszcz - nie boi się piorunów ani ulewy. Może wyjść na dwór, kiedy przez deszcz ledwo da się wziąć oddech.
♦Wiatr.
♦Noc, a szczególnie pełnie. Jest podatna na światło księżyca.
♦Spokojne osoby, które nie wtrącają się w nie swoje sprawy (np. Smith). Lub osoby, które z pojęciem rozmawiają na naukowe tematy z pojęciem. 
♦Mięso. Kocha zwierzęta i kocha mięso. O ironio.
♦Kwiaty. Zawsze chciała mieć zadbany ogród.
♦Zimno, dzięki swojej mocy.
♦Zagadki, ciekawostki i inne rzeczy, które coś ukrywają.
Czego nie lubi:
♦Ludzi.
♦Alkoholu i narkotyków (nie działają na nią) oraz zapachu papierosów.
♦Ciepłych dni, jeśli nie pada deszcz lub nie wieje wiatr.
♦Psów. Są za głośnie i zbyt rozbrykane.
♦Spać. Gdy prześpi więcej niż osiem godzin, czuje, że zmarnowała czas.
♦Przedmiotów humanistycznych. Jest dobra z ortografii, jednak nie wie, jaki jest sens uczenia się wierszyków na pamięć.
♦Krzyku, hałasu, a w szczególności małych dzieci.
Ciekawostki:
♦Pseudonim Jaszczurka pochodzi od jej gibkiego ciała.
♦Mimo sprawności fizycznej, nienawidzi WF ze względu na gry zespołowe.
♦Nie rusza się nigdzie bez swojej katany. Jest delikatna, walka wręcz to dla niej wielkie wyzwanie.
♦Przywłaszczyła sobie jednego ogiera ze szkolnej stajni.
♦Potrafi naśladować zwierzęta - szczekać, miauczeć, ćwierkać.
♦Jest bardzo humorzasta. Kiedyś kryła przestępce tylko dlatego, że wcześniej z czystej dobroci poczęstował ją jabłkiem.
♦Leanne dużo przeklina, co odejmuje jej kobiecości.
♦Natrętnie  myje (tylko) ręce, jednak nie boi się pobrudzić. 
♦Jest lekką pedantką. Jej pokój jest zawsze czysty.
♦Lee, chcąc rozbić lód pokrywający jej nogę (przypadkiem użyła na sobie za dużo mocy), złamała sobie kość. Dlatego nie dołączyła do akademii w wieku szesnastu lat.
♦Ubiera się tylko w czerń i biel.
♦Nachalnie interesuje się Saurusami i smokami oraz gadami. Nie ma fobii po zdarzeniu z Wężownikiem.
♦Ma zamiłowanie do nietypowych ubrań i kolorów włosów.











szablon wykonany przez oreuis
szablon wykonany przez oreuis