15.06.2018

Od Leanne.

   Moje pierwsze dni w akademii nie były specjalnie skomplikowane. Myślałam o lekcjach i nauczycielach, jak typowy uczeń. Typowałam najgorsze przedmioty, które warto odłożyć na bok, by zająć się tymi ważniejszymi. Popołudnie spędzałam w parku, czytając książki. Czasem, za zgodą nauczycieli, brałam konia i jechałam na pola. Rzadko kiedy rozmawiałam z innymi uczniami. Można powiedzieć, że wyrobiłam sobie opinię wrogiej osoby. Cóż, nie przeszkadzało mi to, wręcz się cieszyłam.
   W piątek, pod koniec tygodnia dostałam wezwanie od dyrektorki do jej gabinetu. Nie bałam się, wiedziałam, że niczym nie mogłam zawinić.
- Dobry. - Powitałam ją na wejściu.
- Witaj, Weiss. - Zgasiła wypalonego cygara i wyjęła jakieś papiery z szafki. Dała mi je, gdy tylko usiadłam przy biurku.
   Przejrzałam dokumenty. Liczyłam na coś ciekawszego. Niestety dopatrzyłam się tylko kilku powiadomień o dostawie materiałów dla naszej szkoły - zwykłe pokrowce na broń, trochę ostrzałek i tak dalej, i tak dalej.
- Mhm. I co mam z tym zrobić? - Uniosłam brew.
- Okazało się, że nasz dostawca gdzieś przepadł i dostawa nie dotrze na czas. Nasze rzeczy utknęły w Cartelline. Moją prośbą do ciebie jest odebranie ich z miasta. Posłałabym kogoś innego, ale wiesz jak to jest na początku roku. - Dodała, a ja przytaknęłam z dezaprobatą.
- Kiedy mam to zrobić? - Spytałam, chcąc mieć sprawę z głowy.
- Dziś. Za trzydzieści minut pojedziesz samochodem wraz z Falfannem. Zawiezie was Smith. Jest akurat wolny. Będzie czekał przy zewnętrznej bramie. - Powiedziała, po czym kiwnęła głową na zakończenie konwersacji. Pożegnałam się i wyszłam z gabinetu.
   Falfann? Kojarzyłam go, ale nie zamieniliśmy ze sobą słowa. A Smith? To starszy pan, nie skory do rozmów. Nie powinien mnie irytować. Bałam się o osobowość Falfanna. Miałam nadzieję, że to nie jeden z tych uczniów, który próbuje podlizać się każdemu rówieśnikowi na początku roku.
   Dotarłam do bramy i zobaczyłam samochód, a przy nim chłopaka. Meh, nienawidziłam naszych samochodów. Pociągi były o wiele lepsze, bo jeździły bez szwanku i szybko. Jedynie tory były potrzebne. A taki samochód? Strasznie hałasuje, tak, że nawet w środku nie da się rozmawiać.
   Teraz pozostało mi się tylko przywitać z Falfannem. Podeszłam do auta, a chłopak odwrócił się w moją stronę zaciekawiony.

< Falfann? W pogrubionym tekście jest zdjęcie tych naszych samochodów. :v >

2 komentarze:

  1. Witam!
    Przed dodaniem do Royalog proszę o potwierdzenie przeczytania regulaminu. Z góry dziękuję i życzę powodzenia w prowadzeniu bloga!

    OdpowiedzUsuń

szablon wykonany przez oreuis
szablon wykonany przez oreuis